Czy zaczynać z wizją końca? Zawsze?

Czy zaczynać z wizją końca

Często się słyszy, że zawsze należy zaczynać z wizją końca. Zawsze tak myślałem. Starałem się działać tym schematem. Ale czy zawsze tak należy robić. Czy w każdym aspekcie naszego życia tak jest? Co w sytuacji kiedy perspektywa tygodni, miesięcy lub lat, nam tą wizję końca zmienia. Czy zaczynać z wizją końca? Zawsze? Odpowiedź nie jest prosta… ale mogę przybliżyć Ci moje zdanie w tym temacie.

To jest chyba dobry czas wspomnieć o książce „7 nawyków skutecznego działania„, którą napisał Stephen Covey.  We wspomnianej książce pokazane jest bardzo ciekawe ćwiczenie, które dzięki wyobrażeniu sobie własnego pogrzebu może dać nam odpowiedź jacy w głębi duszy chcemy być zapamiętani… Znane ale i fajne ćwiczenie. Ale czy w działaniach codziennych warto pamiętać jak docelowo ma wszystko wyglądać? Rozbiję to na kilka części… a co 🙂

Czy zaczynać z wizją końca w IT?

Nigdy!!! Tak obecnie uważam. Zakładanie już na samym początku docelowej wersji architektury serwerów, dokumentacji czy nawet pojedynczych skryptów może okazać się zgubne. U mnie nigdy wersja v1.0 nie jest ostateczną. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale ja nawet pisząc skrypt Powershell’owy, który ma wykonywać za moich klientów lub za mnie samego pewną rzecz powtarzalną często jest rozwijany aż będzie w 100% pomagał w procesach, w których ma pomagać. I nie chodzi o błędy, bo to swoją drogą. Czasem do dynamicznie generowanej tabelki w mailu trzeba dodać kolumnę, która nie zmusza odbiorcy do dodatkowej pracy. Procesy w firmach się zmieniają, ludzie się zmieniają więc i mechanizmy należy dostosowywać, więc wizja końcowa, którą sobie ustalimy często się zmienia. Ale to dobrze!!!

Czy zaczynać z wizją końca w życiu prywatnym?

Tu zaczynają się schody… Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Praca jaką wykonujesz nie sprawia Ci przyjemności? Szukasz innej? Zmartwię Cię. Niestety nie znajdziesz takiej w której będziesz pracował z zadowoleniem do końca. Tak, możesz być wyjątkiem potwierdzającym regułę. 🙂 Zawsze jak zaczynasz nową drogę w swoim życiu, pamiętaj nie jesteś sam na bezludnej wyspie. Poznając nowych ludzi, opinie, fakty, Twoja wizja końca może się zmienić. Dziś podoba Ci się praca w firmie X a za 5 lat możesz mieć jej dość.

Ciągłe planowanie celu nie przybliży Cię do niego

Ustalanie końcowej wizji dowolnego projektu czy tez ustalanie celu w naszym życiu prywatnym nie zbliża nas do jego osiągnięcia. Pomysł zawsze pozostanie pomysłem jeśli nie zaczniemy działać. Za każdym razem zastanów się czy nie warto zrobić pierwszego kroku aby ruszyć dalej z pomysłem i na bieżąco analizować czy cel jaki jest założony jest zgodny z tym co byśmy chceli osiągnąć. W drugą strone działa to identycznie. Należy analizować czy zadania przybliżają nas do celu. Pamiętajmy że cele mogą się zmieniać w trakcie zbliżania się do nich pod wpływem naszego otoczenia.

Jedyna wizja końca, która się nie zmieni.

Jednak taka istnieje. Jedyna wizja, która może pozostać niezmieniona to my sami. To jak reagujemy na różne sytuacje. Czy jesteśmy w pracy, w domu, na zakupach czy w autobusie. Wizja końca mnie samego, to jest ta wizja, która może się nie zmienić. Ale takiej wizji nie stworzysz w dzień, tydzień czy nawet w miesiąc. Zbudowanie takiej wizji może trwać latami. Podczas tego procesu również będzie się ona zmieniać. Jednak kiedy stworzysz taką uniwersalną, która będzie odporna na zmiany otoczenia, zmiany technologii to będzie coś. Taka wizja końca jest tą wersją która się nie zmieni.

Nie projektuj otoczenia z wizją końca!!! Z wizją końca zaprojektuj siebie samego.

 

PS. Miało być o Minimal Viable Product ale wyszło trochę inaczej 🙂 Ale to dobrze.  Powodzenia w szukaniu ostatecznej wersji siebie!!!